wyzwanie

Uwielbiam rywalizację, statystyki, punkty, wykresy. Nawet jeśli jest to rywalizacja z samą sobą, sprawia mi to ogromną przyjemność. Śmiało mogę stwierdzić, że Internety też lubią taką rywalizację, o czym świadczą tysiące różnych wyzwań, których można się podjąć. O wiele łatwiej jest mi się zmobilizować do zrobienia czegoś, jeśli przedstawię to sobie właśnie w formie wyzwania. Mam wrażenie, że w mojej głowie wygląda to jak na rysunku poniżej.

  wyzwania

Moje zamiłowanie do wyzwań rozpoczęło się chyba w okolicach 18 urodzin, kiedy postanowiłam „nie dać się starości” i stworzyć listę 101 rzeczy do zrobienia w 1001 dni. Niektórych z tych rzeczy nie zrobiłam do tej pory (skok na bungee), niektóre zrobiłam dopiero w zeszłym miesiącu (nauczenie się wszystkich stolic świata), ale niektóre zrobiłam tylko przez to, że były na liście (zjedzenie ośmiornicy). Rok temu zaangażowałam się w jedno z najcudowniejszych wyzwań, na jakie do tej pory trafiłam, a mianowicie w 100 Happy Days. Rok temu miałam również swoje pierwsze podejście do ćwiczeń P90X3, ale dopiero w grudniu zdenerwowałam się na siebie, że jestem niekonsekwentna w swoich próbach i po prostu teraz to zrobię (i robię systematycznie, o czym napiszę wkrótce).

Dzięki takim wyzwaniom, można w skuteczny sposób zmienić swoje nawyki. Na temat czasu potrzebnego na zmianę nawyków powstało kilka teorii. W „Psychologicznych ograniczeniach” można znaleźć informację, że na każdy rok nawyku, potrzeba miesiąca pracy nad jego zastąpieniem (czyli jeśli od 5 lat jemy codziennie kawałek ciasta na deser, będziemy potrzebować 5 miesięcy, żeby ten nawyk skutecznie zastąpić nowym nawykiem, np. jedzeniem owoców). Bardzo często można spotkać się z informacją, że nowy nawyk to 21 dni codziennej pracy. Ostatnio usłyszałam jeszcze jedną odpowiedź, która jest ulubioną odpowiedzią psychologów, mianowicie: „to zależy”. I myślę, że właśnie „to zależy” jest najbliższe prawdy, bo „to zależy” jakie mamy korzyści z tego nawyku, jak są one dla nas ważne, itp. Muszę jednak przyznać, że teoria 21 dni wielokrotnie sprawdziła się na mojej skórze. 1,5 roku temu postanowiłam przestać słodzić kawę. Przeznaczyłam właśnie te 21 dni, dając sobie przyzwolenie na to, że jeśli po tym czasie stwierdzę, że ta łyżeczka cukru jest niezbędnym elementem kawy, to nic się nie stanie jeśli nadal będę ją dodawać. Pierwszy tydzień minął bez pokus, w drugim tygodniu zatęskniłam za odrobiną słodyczy, ale byłam konsekwentna. Po 3 tygodniach nie chciałam w ogóle patrzeć na słodzoną kawę, która smakuje dla mnie teraz jak cukier z esencją kawową.

O podejmowaniu 30 dniowych wyzwań świetnie wypowiedział się Matt Cutts w swojej TEDowej mowie. Polecam także zapoznanie się z tymi Produktownymi wyzwaniami.

A oto 7 powodów, dla których warto podejmować wyzwania:

 1. Wyzwania są SMARTne

Większość wyzwań jest rozpisanych tak, że spełniają wszystkie punkty dobrze wyznaczonego celu, co zarazem ułatwia jego osiągnięcie. Wiemy co mamy robić, kiedy, jak długo, a z listy lub tabelki możemy odhaczać kolejne dni i osiągnięcia.

 2. W grupie siła

Naszymi wynikami (ale też chwilami słabości) możemy się podzielić z innymi osobami, które podjęły wyzwanie. Zwiększa to siłę woli oraz motywację.

 3. Przez zabawę do nauki

Wyzwania, pomimo tego, że mogą być ciężkie, kojarzą się z przyjemnością, dobrą zabawą. Jeśli wyzwanie jest odpowiednio długie, możemy dzięki temu wyrobić nowy, zdrowy nawyk.

 4. Efekt domino

Niby pracujemy nad jedną rzeczą (np. nad pięknymi pośladkami), ale tak naprawdę wpływa to na różne aspekty życia. Jeśli robimy coś zupełnie nowego, nasz mózg uczy się nowych rzeczy, przez co staje się sprawniejszy, bardziej kreatywny. Wyzwania wymagają także organizacji czasu, zadań, ustalania priorytetów. Rozwijamy się całym sobą.

 5. Precz z nudą

Bardzo łatwo wpaść w życiu w rutynę. Wyzwania nas z tej rutyny wybijają. Wprowadzają element egzotyki do naszej codzienności. Odkrywamy nowe informacje o sobie, swoim otoczeniu, inspirujemy się. A najpiękniejsze jest to, że później chce się więcej i więcej.

 6.Nagroda

Już samo wyzwanie oraz jego ukończenie jest nagrodą. Warto jednak zastanowić się na samym początku jak nagrodzimy się za włożony wysiłek. Zwiększy to motywację oraz satysfakcję. (Zjedzenie słoika Nutelli po miesiącu ćwiczeń może nie być najlepszym pomysłem, ale pójście na masaż lub zakup wypatrzonej sukienki na pewno się sprawdzi).

 7. To nie dla mnie…

Są takie rzeczy, których próbujemy i odkrywamy, że to nie to. Mając np. 30 dniowe wyzwanie mamy czas, aby dobrze przyjrzeć się naszym reakcjom. Po zakończeniu zadania możemy po prostu sobie powiedzieć „spróbowałem, ale nie odpowiada mi to”. Umiejętność odpuszczania jest ważnym aspektem naszego samopoczucia, a kiedy nauczymy się robić to świadomie, nie będziemy przy tym odczuwać porażki.

A w najbliższym czasie pojawi się pierwszy wyzwanie, które będę chciała wspólnie z Wami podjąć. Na razie zdradzę jedynie tyle, że będzie w jakimś tam stopniu kulinarne.

Get Free Email Updates!

Zapisz się na darmowy 7-dniowy kurs online "Zdrowy styl życia od dzisiaj"

Twoje dane są u mnie bezpieczne. Obiecuję, że nigdy nie dostaniesz ode mnie spamu.

Podobne wpisy