Sposoby na zdrowe odchudzanie

„Mały Książę” jest moją książką wszechczasów. Sześcioletnia wersja mnie do znudzenia słuchała tej opowieści na kasecie magnetofonowej (pamiętacie jeszcze takie wynalazki?), a starsza wersja przeczytała książkę co najmniej 10 razy (z czego raz zabrałam ją na jakieś kolonie, bo chciałam mieć ją blisko, ach to moje nastoletnie romantyczne serduszko). Już nie mogę się doczekać 7 sierpnia, kiedy to polską premierę będzie miał film animowany na podstawie książki. Za co najbardziej kocham Małego Księcia? Za to, że za każdym razem znajduję w nim coś nowego i za każdym razem jest to opowieść o tym, czego w danym momencie potrzebuję. Dlatego też odkryłam ostatnio, że Mały Książę uczy również świadomego jedzenia, zdrowego odchudzania i zmiany nawyków żywieniowych. Ale jak to? A tak to!

7 sposobów na zdrowe odchudzanie według Małego Księcia

„Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.”

No właśnie, nie są ważne jakieś widoczne dla oczu cyferki na wadze lub tabelki z dokładnie wyliczonymi kaloriami. Najważniejsze jest to jak się czujemy, co mówi nam nasze ciało. Znam kobiety zafiksowane na jakiejś idealnej liczbie kilogramów, zupełnie irracjonalnie, po prostu tak sobie kiedyś wymyśliły. Czasami jest to waga, której ciało nie da rady osiągnąć lub dłużej utrzymać bez wyrzeczeń. A to nie waga wie jak się czujemy, ale my sami powinniśmy to wiedzieć, wsłuchując się w siebie, w brzuch, ale też w głowę.

„Dorośli są zakochani w cyfrach.”

Mówiłam już, że nie warto ufać wadze i martwić się dokładną liczbą kalorii? Jeśli już naprawdę musicie coś liczyć, to zamiast wagi, lepiej sprawdzać swoje wymiary. Dwie osoby o takiej samej wadze mogą wyglądać zupełnie inaczej, bo u jednej ważył będzie tłuszcz, a u drugiej mięśnie. Brak zmian na wadze nie oznacza dlatego brak zmian w ciele, dlatego kolejny raz powtarzam (i Mały Książę też), że nie warto aż tak bardzo przywiązywać się do wagi.

„Kiedy jest smutno, kocha się zachody słońca.”

Zachody słońca! Nie zawartość lodówki, tabliczki czekolady, kubełki lodów i może jeszcze frytki do tego. Już kiedyś pisałam o tym, że głód nie zawsze jest głodny, a często głodne są nasze emocje. Jesteśmy smutni, źli, znudzeni, brakuje nam towarzystwa i zaspokajamy te potrzeby chwilową przyjemnością z jedzenia. A nie o to w tym chodzi. Jasne, czekolada rozumie i nie zadaje pytań, ale nie rozwiązuje też problemów. Czasami lepiej jest wziąć krzesełko, obejrzeć 42 zachody słońca, pobyć smutnym, zastanowić się dlaczego i jak można sobie pomóc. Może to dlatego Mały Książę nie zmagał się z chorobami cywilizacyjnymi?

„Ludzie mają zbyt mało czasu, żeby cokolwiek poznać. Kupują w sklepach rzeczy gotowe.”

A wystarczy poczytać niektóre etykiety, dokładniej się z nimi poznać i od razu odechce się kupować gotowe rzeczy. Jaka to przyjemność, kiedy zrobi się domowe kostki rosołowe, własnoręcznie ukręci majonez lub upiecze pierwszy chleb (jeśli wyjdzie, mi ciągle nie wychodzi, ale się nie poddaję).

„Zawsze się wydaje, że w innym miejscu będzie lepiej.”

Kluczowe jest „wydaje się”. Bo najlepiej jest tu i teraz. Ćwiczenie uważności pozwala lepiej zrozumieć swoje ciało i swoje potrzeby, radzić sobie z głodem i rozróżniać ten fizyczny od emocjonalnego. A przy okazji można polubić zmywać naczynia.

„Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają, jak latać.”

Odchudzanie i zmiana nawyków żywieniowych są długotrwałym procesem i to zupełnie naturalne, że pełne motywacji i energii chwile przeplatane są z momentami kryzysu i zwątpienia. Dlatego dobrze mieć wśród siebie osoby, do których można się zwrócić o pomoc, wsparcie, czy też rękaw do zasmarkania.

„Należy wymagać tego, co można otrzymać.”

Nie tylko od innych, ale też od siebie. Wyznaczanie sobie nierealnych celów albo katowanie ciała głodówkami i zbyt intensywnymi ćwiczeniami nie doprowadzi do niczego dobrego, a może tylko zaszkodzić. Naprawdę do niczego nie przyda się utrata zdrowia, spadek samooceny i motywacji. Można wymagać dużo, ale zawsze realistycznie, tak, żeby kolejne kroki w osiąganiu celu dodawały energii do dalszej wędrówki.

A na koniec mam dla Was bonus:

„Zrób mi tę przyjemność. Uwielbiaj mnie mimo wszystko.”

Get Free Email Updates!

Zapisz się na darmowy 7-dniowy kurs online "Zdrowy styl życia od dzisiaj"

Twoje dane są u mnie bezpieczne. Obiecuję, że nigdy nie dostaniesz ode mnie spamu.

Podobne wpisy

  • Nie wiedziałam, że powstaje film animowany na podstawie książki. Dzięki za info :). Świetne dobrane wnioski na podstawie cytatów. Lubiłam bardzo tą lekturę i niemal wszystkie cytaty pamiętam 🙂

  • Nie sądziłam, że nawet z „Małego Księcia” można wyciągnąć cytaty i wyciągnąć z nich jakieś nauki na temat odchudzania. 🙂 Coś świetnego! A same wnioski również bardzo trafne i przydatne. 🙂

  • Jestem zachwycona! Nigdy nie pomyślałabym, żeby podpiąć myśli Małego księcia pod dietę – ta książka jest niesamowicie uniwersalna, a pomysł świetny! Pozdrawiam

  • Powiem szczerze, że wzruszałaś mnie tym wpisem. Uwielbiam Małego Księcia, mam do tej książki wielki sentyment, a Ty wyciągnęłaś z niej wszystkie kluczowe cytaty. Nie tylko dotyczące odchudzania czy żywienia, ale przede wszystkim zdrowego podejścia do siebie i świata. Mnie brakuje tego dystansu, popełniam wiele grzechów na drodze do akceptacji siebie, dlatego tym bardziej dziękuję Ci za ten post :).

  • Cudowny wpis ☺kocham małego księcia, wczoraj w moje ręce wpadły dwie kolejne części nawiązujące do małego księcia, są tak samo mądre i uczą dobrych wartości jak ta kultowa książka

  • Sylwio, świetny artykuł!!! Przyznam się, pewnie jako jedna z nielicznych, nie mogłam przebrnąć przez „Małego Księcia”, ale zachęciłaś mnie, żeby przeczytać tę książkę jeszcze raz i spojrzeć na nią innej perspektywy!

  • Świetny tekst!!! Interesujący sposób czytania Małego księcia:))

  • Bardzo pomysłowa interpretacja książki. 🙂

  • Ale fajny tekst! Super pomysł 🙂

  • Cudowne! <3

  • Ola

    Wow! Świetnie wyłapane aluzje 😀 Również uwielbiam tę lekturę, ale nigdy nie pomyślałabym o niej w tej sposób 🙂

  • Zuza | Zaczytana Susan

    Bardzo fajny wpis 🙂 Aż się zdziwiłam, że dopiero teraz, za pośrednictwem „Zaparzę Ci Herbatę” wpadłam tutaj 🙂 Psychodietetyka to coś, co zawsze chciałam robić, ale na co zawsze brakuje mi wszystkiego: czasu, pieniędzy, pewności powodzenia w przedsięwzięciu… I choć za „Małym księciem” nie przepadam, to wpis podoba mi się bardzo. A czytałaś może „Głodne emocje”? 🙂

    • Czytałam. Jedna z moich pierwszych psychodietetycznych książek (chyba w ogóle jedna z pierwszych na rynku). Bardzo ją lubię i zawsze polecam.

  • Uwielbiać się mimo wszystko, to najlepsza motywacja do odchudzania. Odkąd polubiłam siebie taką jakąs jestem odchudzanie i zdrowe odżywianie stało się łatwiejsze. Bo zaczęłam z ciałem współpracować a nie z nim walczyć. Fajny tekst! Mały Książe jest dobry na wszystko 😉

  • Idealny wpis dla mnie 😉 Własnie jestem od Nowego Roku na diecie. Zapisuje sobie Twoje rady w ulubionych ! 😉

  • Sylwia Bednarek

    Świetne 🙂

  • Super tekst!!! Też uwielbiam Małego Księcia!!!

  • Kasio

    …ale nie wszystkie cytaty sa z Malego Ksiecia! „Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają, jak latać.” na przyklad to przeciez G.G.Marquez