Ulubieńcy stycznia

Przyznam się Wam, że już od połowy stycznia nie mogłam się doczekać tego wpisu, bo już wtedy miałam mocnych faworytów do tej zaszczytnej grupy. Sporo tych rzeczy to jeszcze gwiazdkowe prezenty (czy ktoś jeszcze w ogóle pamięta, że Święta były stosunkowo tak niedawno?), które dostałam albo miałam okazję przetestować dopiero w styczniu. Nie ma co tu dużo się rozgadywać, poznajcie ulubieńców stycznia.

Ulubieńcy stycznia

1. Kindle Paperwhite 2

To akurat prezent, który zrobiłam sobie sama, korzystając z zawartości kopert, które przyniósł mi Mikołaj. Doszłam do wniosku, że lepiej w coś zainwestować, bo tak to te fundusze zaraz się rozpłyną i cytując klasyka – „nie będzie niczego”. Nigdy nie ciągnęło mnie do czytników e-booków, no bo książka to w końcu książka. Jak się jednak szybko przekonałam – Kindle to Kindle. Cały czas zachwycam się jego funkcjonalnością, tym, że kupuję książkę (albo dostaję w prezencie) i od razu ją mam na czytniku (nawet udało mi się kupić „Lepiej. 21 strategii, by osiągnąć szczęście” Gretchen Rubin na tydzień przed oficjalną premierą), tym, że mogę czytać w nocy na tylnym siedzeniu w samochodzie i dzięki podświetlanemu ekranowi nikomu to nie przeszkadza, tym, że mogę zakreślać cytaty i są one później w jednym miejscu, tym, że mam za darmo dostęp do wielu książek, tym, że jest po prostu malutki, wygodny i taki pojemny. Dodatkowo mój Kundelek ma piękne fioletowe ubranko, co tylko zwiększa wizualną przyjemność z czytania. Z ciekawostek, powiem Wam, że ostatnio czytałam artykuł, z którego dowiedziałam się, że w ostatnich latach zwiększyła się ilość stron w wydawanych książkach, co między innymi na związek z rosnącą popularnością czytników. Widok 900 stronicowej książki w księgarni może przerażać, ale już e-book nie ma tego efektu.

2. Pierścionek Obłoki – KavoDesign

Zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia i od razu zapragnęłam mieć go na swoim małym palcu. Przez prawie 10 lat nosiłam pierścionek z kominiarzem, który kupiłam za całe 1 euro na pchlim targu w Wiedniu, ale zsunął mi się kiedyś w samolocie i za późno się zorientowałam. Długo szukałam godnego zastępcy, szczególnie że takie małe pierścionki trudno jest znaleźć. Od razu jak zobaczyłam Obłoki, skontaktowałam się z Kasią z KavoDesign z zapytaniem o tak mały rozmiar. Nie było problemu, co więcej, ramka z chmurkami została specjalnie dla mnie pomniejszona, aby wygodniej mi się nosiło ten pierścionek. Niby drobny szczegół, ale jako klient poczułam się zaopiekowana w 120%, dlatego jeśli lubicie minimalistyczną biżuterię to z całego serca polecam Wam odwiedzenie KavoDesign.

3. Legginsy do fitnessu – Feel JOY

Zima w pełni, a ja nie miałam żadnych długich spodni do jogi i fitnessu. Największym problemem był wybór tych najpiękniejszych. A naprawdę jest z czego wybierać. Przeszukałam 2 razy całe internety i pewnego dnia natknęłam się na polską firmę Feel JOY. Bardzo lubię wspierać polskie firmy i bardzo lubię kolorowe ubrania sportowe, a te na ich stronie bardzo mnie zaintrygowały. Nawet nie musiałam zbyt długo wybierać, bo wystarczyło, że przeszłam na stronę sklepu, zobaczyłam model Swan i już wiedziałam. Są świetnie wykonane, cudownie się je nosi. Jeśli lubicie niebanalne wzory to koniecznie zapoznajcie się z ich ofertą.

4. Plakat „Narysuj mi baranka” – Beleco

Kto z Was czyta mnie trochę dłużej, ten wie, jak bardzo uwielbiam Małego Księcia (notka o tym czego Mały Książę uczy o zdrowym odchudzaniu jest jednym z blogowych hiciorów). Scena z barankiem jest jedną z moich ulubionych, więc ten plakat nie miał zbyt wielu trudności, aby utorować sobie drogę do mojego serca i na moją ścianę. Wraz z plakatem dostałam w gratisie kartkę z napisem „Życie jest zbyt krótkie, żeby otwierać niedobre wino i pić je z nudnymi ludźmi”. Skąd oni wiedzieli? 🙂 Też niedługo wskoczy do antyramy.

5. Gorące źródła – Słowenia

Z rzeczy niematerialnych, cudownym relaksem było taplanie się w gorących źródłach w Słowenii przy -10C. Wcale się nie dziwię, że dziewczyny z Simsach nie chciały całować się i robić dzieci zanim nie zostały najpierw zaproszone do jacuzzi w ogrodzie i na kolację. Żeby zafundować sobie taką przyjemność wcale nie trzeba tak daleko jeździć (nie trzeba też być Simem), bo nasz Uniejów wcale nie jest gorszy (a może i nawet lepszy, bo można w tym samym czasie taplać się i pić wino).

6. Faszerowane bataty – erVegan

To chyba najpyszniejsza rzecz jaką ugotowałam w styczniu. Absolutnie moje smaki! A jak cudownie bataty łączą się z cynamonem i masłem orzechowym. To danie to naprawdę mistrzostwo świata. Nie ma co tu dużo gadać, trzeba brać się za gotowanie.

7. Happy Planner – Madama

Na zakończenie coś, co w przyjemny, piękny i efektywny sposób pomaga mi zaplanować moje działania. Jest to pierwszy planer, którego naprawdę używam (a nie jak to było dotychczas, że używam 2 dni, a później przypominam sobie po 2 miesiącach, żeby znowu skorzystać przez 2 dni). Codziennie wieczorem podsumowuję w nim mijający dzień oraz planuję ten następny. Po cichu przyznam się Wam, że skusiłam się ostatnio w Biedronce na zestawy naklejek (głównie rządzą sowy, ale nie mogłam się też oprzeć pirackim żółwiom i ośmiornicom) i ważne albo ciekawe wydarzenia dodatkowo ozdabiam (wczorajszy webinar zasłużył właśnie na żółwia pirata). Świetna sprawa taki planner. A dodatkowo Madama ciągle dba o klientów i podsyła co jakiś czas jakieś fajne grafiki i dodatkowe arkusze (dzięki temu na telefonie mam nową tapetę w kwiatki).

Macie coś do dodania na temat moich ulubieńców? Chętnie zapoznam się też z Waszymi styczniowymi faworytami. Co Was zachwyciło, zaintrygowało, chwyciło za serce?

Get Free Email Updates!

Zapisz się na darmowy 7-dniowy kurs online "Zdrowy styl życia od dzisiaj"

Twoje dane są u mnie bezpieczne. Obiecuję, że nigdy nie dostaniesz ode mnie spamu.

  • Kindle to świetny zakup! Sama zawsze byłam fanką papieru i książek w tradycyjnych wydaniach, ale Kindle cudownie oszczędza przestrzeń i jest super wygodny w trakcie podróży!

  • Ale piękne legginsy, dzięki za inspiracje! Szukam jakichś niebanalnych na jogę 🙂